wtorek, 15 kwietnia 2014

MIEJSCA, KTÓRE WARTO ODWIEDZIĆ W GDAŃSKU

AUTOR: Agata bloguje... 31 KOMENTARZY
Majówka zbliża się wielkimi krokami. Jedni planują, wyjeżdżają. Inni świętują co się da z rodziną (czyt. ja). Ci pierwsi mają o tyle dobrze, że mogą połazić sobie bez celu w różnych zakątkach Polski, Europy, etc.. Mogą zwiedzić miasta, które ostatni raz widzieli kilkanaście lat temu. Mogą cieszyć się z podróży i wolnego. Mogą tak po prostu zobaczyć to, co zazwyczaj ogląda się na zdjęciach. Specjalnie dla tej grupy osób przygotowałam dzisiejszy post, o miejscach, które warto odwiedzić w Gdańsku.


1. STARÓWKA
Każde miasto ma swoją starówkę i wydaje mi się, że jest to taki punkt, którego nie można ominąć podczas zwiedzania jakiejkolwiek miejscowości. Nawet moje małe, rodzinne Chojnice mają starówkę. Może nie tak dużą i tłoczną, jak w Gdańsku, ale mają. Gdański stary rynek jest długi, kolorowy i zazwyczaj wielojęzyczny. Trójmiejskie starówki chyba mają to do siebie, że zrzeszają wiele różnych kultur. Mnie to odpowiada. Jeżeli chcecie zobaczyć Neptuna, pospacerować nad Motławą, wypić kawę w odpowiedniej atmosferze, to gdańska starówka będzie do tego odpowiednia. Pyszną kawę, herbatę, czekoladę i inne, serwują między innymi w Pikawie.


2. PARK OLIWSKI
Miejsce, w którym można zaczerpnąć odrobiny relaksu i schować się przed chaosem dużego miasta. Piękny, kolorowy i kwitnący o tej porze roku, jest idealnym na spokojne, wyciszające popołudnia. Dla miłośników przyrody, pozostawiono do dyspozycji palmiarnię, a w samym parku zasadzono gatunki drzew rzadko spotykanych w Polsce. Uwielbiam to miejsce, bo jest jedynym w Gdańsku tak dużym i dobrze zagospodarowanym dla wypoczynku (poza plażą, rzecz jasna, ale o tym niżej)



3. PLAŻA W BRZEŹNIE I OKOLICE
Studiując w Gdańsku, nauczyłam się szukać miejsc podobnych do tych, które mam w moich rodzinnych Chojnicach. Jednym z nich było Brzeźno i plaża, która tam wydaje mi się najlepsza. Przez rok mieszkałam nieopodal i czułam się najlepiej. Późną wiosną i latem to miejsce tętni życiem. "Podrabiane" molo, promenada i sama kupa piachu nad wodą zdobędzie Wasze serca, zapewniam. :) Poza tym, niedaleko, bo w Letnicy, graniczącej z Brzeźnem, znajduje się słynny PGE Arena. Przy okazji wycieczki nad morze, można rzucić okiem na piękny, bursztynowy stadion. W tamte okolice (ze starówki) najlepiej wybrać się tramwajem nr 3. Bezpośrednio, bezstresowo. :)


4. PARK NADMORSKI IM. RONALDA REAGANA
Równie piękny, co Oliwski, z tą różnicą, że ten zaprowadzi nas nad morze. Rozciąga się na dwie ulubione przeze mnie dzielnice Gdańska - Przymorze i wyżej wspomniane Brzeźno. Typowo rekreacyjny, przystosowany dla osób dbający o zdrowy tryb życia. Rolki, rower, deskorolka? Tylko tam. :)


4. GÓRA GRADOWA
Najlepiej wybrać się na nią prosto ze starówki, a wszystko dlatego, że leży niedaleko. To świetny punkt widokowy, z którego obejrzycie panoramę centralnego miasta. Nocą jest miejscem dość spokojnym i romantycznym, czego zasługą jest odpowiednie oświetlenie i usytuowanie. Na szczycie wznosi się Krzyż Milenijny, wobec którego trudno przejść obojętnie. Na zdjęciu powyżej Stocznia Gdańska widziana z góry.

5. ZOO W OLIWIE
Wracając z Parku Oliwskiego, proponuję zajechać do ZOO. Od maja jest ono czynne aż 10 godzin (9:00-19:00). Potrzebne Wam będzie wygodne ubranie i sporo wolnego czasu, bo miejski ogród Zoologiczny w Gdańsku jest ogromny. Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie na stronie ZOO.

STRONY INTERNETOWE, KTÓRE MOGĄ WAM SIĘ PRZYDAĆ:

Miłego zwiedzania! Mam nadzieję, że mój post będzie pomocny dla wielu z Was. :)
P.S. Pamiętajcie o konkursie - klik.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

WYGRAJ MIESIĘCZNĄ KURACJĘ KOLAGENOWĄ

AUTOR: Agata bloguje...
Gesha drink to nowość na polskim rynku. Możecie przeczytać o nim na wielu blogach (m.in. niecierpek bloguje, no to pięknie), a dziś również na moim. Przybliżając Wam pokrótce "sylwetkę" tego produktu,  muszę zaznaczyć, że Gesha Beauty Collagen Drink zawiera hydrolizowany kolagen morski (Peptan), który wpływa na wygląd naszej skóry od wewnątrz. Suplement ma poprawiać poziom wilgotności i gładkości naszej cery oraz zapobiegać formowaniu się głębokich zmarszczek. Poza tym, że przyszło mi testować ten produkt, pomyślałam też o Was. Miesięczna kuracja (30 butelek) kosztuje niecałe 500zł. Domyślam się, że wydanie takich pieniędzy i zaufanie producentowi może być trudne, więc przychodzę do Was z konkursem. Aby wziąć w nim udział, musicie wypełnić poniższy formularz.


Ja testuję produkt zbyt krótko, by jakkolwiek ustosunkować się do obietnic zawartych na ulotce lub butelce, ale mam nadzieję, że Wy pomożecie mi ocenić działanie Gesha Drink. W skład tego preparatu wchodzą: woda; zagęszczony sok jabłkowy; kolagen; stabilizator: pektyny (jabłkowe); regulatory kwasowości: kwas cytrynowy, kwas jabłkowy; substancje konserwujące: benzoesan sodu, sorbinian potasu; substancja słodząca: glikozydy stewiolowe; octan DL- alfa tokoferolu (witamina E); kwas L-askorbinowy (witamina C); octan retinylu (witamina A); aromaty. 50ml preparatu odpowiada 27kcal. Więcej istotnych informacji znajdziecie w tabeli, na stronie producenta.

Zachęcam do zabawy. Wyłączam możliwość komentowania i zapraszam na nowy post (mam nadzieję) już jutro. Miłego dnia!

piątek, 11 kwietnia 2014

WPADŁAM, JAK ŚLIWKA W KOMPOT!

AUTOR: Agata bloguje... 31 KOMENTARZY
Jakkolwiek nie wyglądałyby moje paznokcie i dłonie, nie potrafię powstrzymać się od kupowania nowych lakierów. Ten, którego kolor możecie obejrzeć na poniższych zdjęciach, jest nowym marki Sally Hansen, a nazywa się Pep-Plum. Nie wiem dlaczego akurat tak, bo mnie kolor zupełnie nie kojarzy się ze śliwką, ale niech im będzie.  No, ale powiedzcie sami: czy to nie jagody zmiksowane z serkiem mascarpone?


Niestety, poza kolorem nic mi się w tym lakierze nie podoba. Stwarza tyle kłopotów, co żaden. Bardzo długo wysycha, nawet, gdy potraktuję go wysuszaczem; smuży; szybko odpryskuje. Jego bardzo krótka trwałość jest dla mnie zaskoczeniem, bo inne kolory z serii Xtreme Wear, trzymają się na paznokciach bez szwanku co najmniej dwa dni.Tu już po kilku dobrych godzinach mamy do czynienia z niechcianymi odpryskami. Sprawdziłam dwie różne butelki, więc to nie jest wina "felernego okazu". Przypuszczam, że te nowości po prostu tak mają. Szkoda.


Miałam ochotę na inne kolory, ale chyba sobie odpuszczę. Ich cena nie jest niska, a przecież są inne - lepsze i tańsze. Jestem ciekawa czy znacie te lakiery, tę serię? Co o niej sądzicie? Zawiedliście się tak, jak ja? Dajcie znać.


Życzę Wam miłego weekendu. Oby był pogodny i trwał jak najdłużej. Do usłyszenia niebawem!

środa, 9 kwietnia 2014

WIOSENNE CHCIEJSTWA W KOLORZE MIĘTY

AUTOR: Agata bloguje... 55 KOMENTARZY
O tym, że lubię miętowy kolor, powinniście już wiedzieć. To jedna z moich ulubionych barw, choć nie zawsze dobrze się w niej czuję. Latem, gdy skóra nabiera ciepłych odcieni, jest okej, lubię siebie w miętowych ubraniach. Zimą, gdy wyglądam blado - nie. Tegoroczna wiosna przybyła do nas stosunkowo szybko (całe szczęście!) i obudziła we mnie chęć posiadania nowych, miętowych drobnostek. Zaliczam do nich: spodnie, sweter, okulary, małą torebkę, lakier do paznokci i chustkę. Nie mam wygórowanych wymagań, co nie?



Między innymi dlatego, na pewno wykreślę z listy większość zachcianek. Spodnie, sweterek/koszulę, chustkę. Nad trampkami, okularami, lakierem do paznokci i torebką się zastanowię. Chociaż, jak znam życie i swoją miłość do torebek... :) Naprawdę nie wiem, jak to leczyć, i czy w ogóle warto. Ostatnio przekonałam się, że pogoda ma ogromny wpływ na to, co kupuję. Słoneczne dni nastrajają mnie do tego stopnia pozytywnie, że dobrze reaguję na siebie nawet w bieli. Co to się porobiło! A jak to jest u Was? Lubicie siebie w tak wiosennych kolorach?